Czy to co czuję to
miłość? Taka, której szukałam?
Zakochała się?
Nie potrafiła odnaleźć w swojej głowie właściwej
odpowiedzi na to pytanie. Nigdy nie miała do czynienia z prawdziwą
i bezinteresowną przyjaźnią, ale mimo tego faktu, potrafiła
określić, iż ominęła granice wyznaczające przyjacielskie
stosunki, a jej uczucia zmierzały w zupełnie innym kierunku.
Ale czy to była miłość?
Jedynym jej doświadczeniem w sprawach sercowych były
nietrwałe zauroczenia, westchnienia do rówieśników,
których mijała na szkolnym korytarzu, a którzy
wydawali jej się tak nieosiągalni...
A teraz?
Miała wrażenie, że świat kręcił się szybciej niż zwykle, po
to by zatrzymać się na moment gdy ich spojrzenia łączyły się ze
sobą, gdy uśmiechali się do siebie i ukradkiem chwytali się za
dłonie kiedy nikt na nich nie patrzył. Nie było głupich miłosnych
wyznań, jakie zwykle ukazywane są w filmach, ale ona nie chciała
filmowej przygody. Chciała po prostu mieć przy sobie kogoś kto
byłby dla niej wsparciem. Czy Maciek był taką osobą? Na to
pytanie również nie znała jeszcze odpowiedzi, aczkolwiek
wiedziała, że nie był jej obojętny, a i ona nie była dla niego
osobą bez najmniejszego znaczenia. Czuła to. Każda chwila w jego
towarzystwie, była dla niej jak oderwanie od rzeczywistości. Jakby
znalazła się gdzieś poza czasem, choć ten nieprzerwanie płynął.
A za chwilę znów mieli się spotkać, a ją ogarniało
pragnienie by w jego oczach być coraz lepszą i piękniejszą, choć
wcześniej uważała takie zachowanie za nieco powierzchowne. Teraz
zaczynała rozumieć, że to coś silniejszego od niej samej i wcale
nie wynika z jej płytkiego usposobienia.
Wszystkie jej przemyślenia i próby odnalezienia odpowiedzi na
rodzące się w jej głowie pytania, przerwała Judyta. Wparowała
znienacka do pokoju, burząc w nim tą spokojną aurę, sprzyjającą
refleksjom i poszukiwaniem odpowiedniego ułożenia swoich włosów.
-No proszę – uradowała się widząc Magdę strojącą się przy
lustrze. - Czyżby to miało jakiś związek z kimś kogo nazwisko
oznacza w naszym języku potulne zwierzątko?
-Czy ja wiem, czy koty są takie potulne... - westchnęła Magda,
odwracając się w stronę kuzynki.
-Ha! - krzyknęła triumfalnie Judyta. - Tu cię mam! Nie
powiedziałam, że chodzi o kota!
Magda zawahała się przez sekundę. Było jej głupio, że dała się
tak łatwo złapać na gorącym uczynku, ale szybko podjęła próbę
wybrnięcia z tej sytuacji.
-Naprawdę trudno było się domyślić – zaśmiała się, chowając
zarumienione policzki za gęstymi włosami.
Taka reakcja sprawiła tylko, iż uśmiech Judyty znacznie się
poszerzył. Zdecydowanie nie wróżyła kuzynce kariery
aktorki. Miała nadzieję, iż ta nie zamierza podążać w takim
kierunku, bo wtedy musiałaby jej to brutalnie uświadomić, po raz
kolejny stawiając siebie w złym świetle.
-Komuś kto bez przerwy o nim myśli... - nie dane było jej
dokończyć swojej opinii, gdyż nagle poczuła na swojej twarzy
poduszkę, która pojawiła się jakby z niebytu.
-Nie masz nic lepszego do roboty? - spytała Magda z ustami wygiętymi
w ironicznym uśmiechu.
Kuba próbował ignorować wyśmienity humor Maćka, tłumacząc
sobie, że to tylko jednorazowy incydent, choć trwało to już od
dłuższego czasu. Tego dnia jednak jego ciekawość sięgnęła
zenitu, dlatego postanowił nie opuszczać brata na krok, mając
nadzieję iż ten w końcu pęknie i zdradzi mu swój sekret,
zaspokajając tym samym jego zainteresowanie.
-Co jak co, ale bratu mógłbyś powiedzieć co
wprawia cię w tak dobry nastrój!
-Daj mi święty spokój, Kuba! - fuknął Maciek, gdy brat
wszedł za nim nawet do łazienki.
-Święty spokój kosztuje! - na twarz starszego z Kotów
wkradł się złośliwy uśmieszek, co Maciek skwitował kpiącym
spojrzeniem. -No powiedz – nalegał Kuba. - Może też z tego
skorzystam!
-Lepiej nie – powiedział natychmiastowo Maciek. - Nawet nie chcę
sobie wyobrażać co by się stało, gdybyś nagle miał w sobie
jeszcze więcej energii i optymizmu. – potrząsnął gwałtownie
głową, gdy w jego głowie pojawiła się wizja jeszcze weselszego i
bardziej denerwującego Kuby. - I nie mów o niej jak o rzeczy!
-O niej? - uniósł brwi i oparł się o framugę
łazienkowych drzwi, pokazując bratu, że jest zaciekawiony dalszym
ciągiem jego wypowiedzi.
W międzyczasie w jego głowie pojawiły się rozmaite interpretacje
tego krótkiego zaimka.
Pewnie jakaś dilerka – przeszło mu przez myśl. Pamiętał
te wszystkie lekcje o narkotykach w czasach szkolnych. W pamięć
zapadły mu szczególnie historie o ludziach, którzy
sięgali po nie żeby urozmaicić sobie życie, bo w niczym innym nie
znalazły oparcia. Szybko odrzucił od siebie te przemyślenia, bo
znał Maćka najlepiej i wiedział, że jego ambicja nie pozwoliłaby
mu na sięganie po to świństwo.
Druga myśl – jakiś nowy kombinezon, któremu dał imię
dziewczyny. Co prawda, nie miał pewności czy Maciek ma w zwyczaju
dawać imiona swoim strojom, ale znając jego ogromną słabość do
tychże – wszystko było możliwe.
Najbardziej racjonalnym wytłumaczeniem była jakaś dziewczyna z
krwi i kości, nieuwikłana w żadne czarne interesy. Tylko czy na
świecie był ktoś kto byłby w stanie wytrzymać z takim gburem jak
jego brat?
-Ma na imię Magda – westchnął, a w jego oczach pojawiło się
lekkie zmieszanie. - A teraz wynocha mi stąd! - fuknął, wypychając
Kubę za drzwi, a następnie z impetem je za sobą zamknął. Trzask
rozniósł się echem po całym domu, ale na Kubie nie zrobiło
to żadnego wrażenia, bo jego myśli zaprzątała owa Magda.
Biedna dziewczyna.
Jego brat ostatnio mocno się zmienił, ale Kuba wiedział, że jego
dawne nawyki, które skrywał gdzieś głęboko w sobie,
wkrótce znów mogą się uzewnętrznić.
Maciek był jak bomba z opóźnionym zapłonem.
Kilka godzin później Madzia czekała na Maćka przy hali, w
której skoczkowie odbywali trening. Co rusz zerkała na
zegarek, niecierpliwie wyczekując jego zakończenia, a kiedy wskazał
upragnioną godzinę poczuła jak ogarnia ją podekscytowanie.
Spojrzała w szybę jednego z samochodów, przy którym
stała. Chciała się upewnić, że jej włosy wciąż wyglądają
znośnie dla oczu, kiedy nagle usłyszała za sobą głos, jakby
znajomy, ale jednak do głowy nie przychodziła jej żadna osoba,
której mogłaby go przypisać.
-Pięknie wyglądasz.
Odwróciła się szybko, a przerażenie, które ją
ogarnęło szybko przerodziło się w ulgę.
-Ach, to ty – powiedziała widząc przed sobą, rozpromienioną
twarz Kamila. - Cześć.
-Powalisz go na kolana, zobaczysz – uśmiechnął się zachęcająco,
a na twarz Magdy po raz kolejny wkradły się rumieńce.
-Niby kogo? - spytała, próbując ukryć uśmiech, który
mimowolnie pojawił się na jej twarzy.
-Jak to kogo? - zaśmiał się Stoch. - Tajemnicą poliszynela jest,
że ty i Maciek dość często się spotykacie!
Jej policzki momentalnie poczerwieniały jeszcze mocniej. Słowa
Kamila odebrały jej zdolność mówienia.
-Tak, my już wiemy. - poklepał ją lekko po ramieniu. - Radziłbym
ci, żebyś gdzieś sobie usiadła, bo Maciek też pracuje nad swoim
wyglądem i kiedy wychodziłem, nic nie wskazywało na to, żeby miał
się tu szybko zjawić.
Stoch zniknął za drzwiami swojego samochodu, machnąwszy jej
jeszcze na pożegnanie, a ona postanowiła schować się w cieniu
jednego z drzew stojących przy budynku. Mimo że w ostatnich
tygodniach wiele zmieniło się w jej charakterze, jedno pozostawało
niezmienne – wciąż nie zależało jej na byciu w centrum uwagi,
wręcz unikała tego jak ognia. Niezaprzeczalnie wystawiłaby się na
to pozwalając sobie na emocjonalne przywitanie z Maćkiem na oczach
jego kolegów.
Z budynku co jakiś czas wychodzili młodzi sportowcy, ale tak jak
wspomniał Kamil – Maćka długo nie było wśród nich
widać. Dostrzegła go po minięciu kilku dłuższych chwil, w
towarzystwie Piotrka, będącego jak zwykle w świetnym humorze,
roznoszącego wokół siebie optymizm. W przeciwieństwie do
Maćka, który nerwowo zaciskał usta, czekając aż przyjaciel
odejdzie w swoją stronę, pozwalając Magdzie wyjść z ukrycia.
Kiedy Żyła machnął zrezygnowany ręką na brak zainteresowania ze
strony Maćka, Magda wyłoniła się zza drzewa i przylgnęła do
Kota, który aż podskoczył lekko, wystraszony jej nagłym
pojawieniem się.
-Tylko go nie wymęcz za bardzo.
Natychmiastowo od siebie odskoczyli i dostrzegli trenera, który
uśmiechnął się do nich pobłażliwie i odszedł bez dalszych
komentarzy.
-Mogłeś mi powiedzieć, że on jeszcze tam jest – mruknęła, gdy
Kruczek znalazł się w bezpiecznej odległości.
Maciek roześmiał się głośno, widząc przerażenie na twarzy
Magdy, po czym objął ją ramieniem, nie przejmując się faktem, że
ktoś może ich zobaczyć.
Maciek lubił wylewnie poskarżyć się Madzi na upierdliwych kolegów
i nadpobudliwego brata. Często zastanawiał się na głos, który
kombinezon wybrać na pierwsze zawody, sezonu letniego, tak jakby
Magda była ekspertem w tych sprawach. Czasami przez myśl
przechodziło jej, jak bardzo irytuje ją ten słowotok. Myślała
sobie, że też chciałaby coś powiedzieć, a Kot jej to
uniemożliwia. Kiedy jednak chłopak milkł, jakby wczytawszy się w
jej myśli, zapadała cisza, bo Magda najzwyczajniej w świecie, nie
wiedziała co ma mówić. Choć panujące między nimi
milczenie już dawno straciło miano krępującego i
paradoksalnie było przyjemnym uzupełnieniem ich spotkań, to jednak
miała wrażenie, że mimo wszystko powinna się odezwać.
Przez dłuższą chwilę ciszę między nimi mąciły jedynie odgłosy
stawianych przez nich kroków, ale w głowie Magdy pojawiło
się pewne pytanie, które chciałaby Maćkowi zadać.
Stanęła w miejscu, a chłopak poszedł w jej ślady, posyłając
jej pytające spojrzenie.
-Powiedz mi – odezwała się, a kaskady jej włosów opadły
na jej twarz, przysłaniając ją delikatnie – dlaczego to wszystko
robisz?
-Co takiego? - spytał odgarniając kosmyki z jej twarzy.
Kąciki ust Magdy powędrowały lekko w górę pod wpływem
jego dotyku. Spojrzała gdzieś w bok jakby tam istniała odpowiedź
na postawione przez Maćka pytanie.
-To wszystko – odparła, natychmiastowo śmiejąc się z tego
niezbyt trafnego wyjaśnienia. - Wiesz – podniosła wzrok by móc
na niego spojrzeć – jesteś tu teraz ze mną, od jakiegoś czasu
spędzasz ze mną każdą swoją wolną chwilę – przygryzła
nerwowo wargę, nie wiedząc co tak właściwie chciałaby od niego
usłyszeć. - Przecież jeszcze nie tak dawno za mną nie
przepadałeś, najdelikatniej mówiąc.
Maciek westchnął głęboko z bezradności, choć często sam
zadawał sobie takie pytania w myślach. Problem tkwił w tym, że
jeszcze nie znalazł na nie konkretnych odpowiedzi.
-Nie wiem – powiedział mimo chwili namysłu. - A czemu mi na to
pozwalasz? - dodał, uśmiechając się nieco złośliwie, widząc że
tym razem to on wprowadził Magdę w zakłopotanie.
Dziewczyna roześmiała się dość głośno, co było tylko nerwowym
odruchem
Co miała mu odpowiedzieć? To było dla niej coś zupełnie nowego.
Coś co grzało ją delikatnie od środka, jak ogniste płomyczki,
które tliły się pod jej skórą. Jak wytłumaczyć mu
to jak się przy nim czuła? Że zapominała o swoich rozterkach,
które dręczyły ją jeszcze niedawno, że w końcu poczuła,
że żyje, a nie tylko tylko jest.
Mimo że Maciej nie nalegał na szybką odpowiedź i dał jej czas na
ułożenie słów w sensowny ciąg, powtórzyła tylko to
co chwilę wcześniej usłyszała z jego ust:
-Nie wiem.
___________________
No. Nareszcie udała mi się sztuka napisania tego tam wyżej.
Chociaż zdaję sobie sprawę, że tym rozdziałem chyba nie
sięgnęłam nawet dna Waszych oczekiwań... Nie mam głowy by tu
jeszcze coś poprawiać, to groziłoby już totalną porażką.
Mam już dość tej historii, ale do końca już bliżej niż dalej,
więc nie będę się tu bawić w robienie sobie przerwy,
chociaż miałam taki plan. Już nawet napisałam dla Was
przemówienie. Ale jestem i na razie się stąd nie ruszam :)
Na Wellim miałam nadzieję dodać coś między konkursami w Polsce,
ale może być z tym kiepsko. Chociaż Śląsk zaczyna ferie, więc
będę mogła sobie szaleć z pisaniem i może jednak się uda.
Trzymam za
Ciebie kciuki, Słońce :*

Już ja Ci dam robienie sobie przerwy i ruszanie się stąd.
OdpowiedzUsuńUważaj sobie.
No.
A teraz, po tym pełnym grozy wstępie, mogę przejść do rozdziału.
Ty mówisz, że sięgnęłaś dna naszych oczekiwań, taa? Cóż, nie wiem jakie były oczekiwania Twoich innych czytelników, ale co do moich oczekiwań to przebiłaś się przez dno i zeszłaś do rekordowej depresji.
Dobra, mniejsza, nie jestem najlepsza z geografii, ale co chce powiedzieć, że to był kolejny genialny rozdział i nawet nie wiesz jak ja strasznie kocham tą historię.
I kurczę, Maciuś jest cudny. Bo wciąż ma setki wad, ale się stara, dla niej. Bo chce być lepszym człowiekiem. Dla niej.
I Madzia też się stara. Dla niego.
A Judyta, Kuba i polska kadra to takie cudowne tło, które sprawia, że jeszcze bardziej kocham tą historię.
Zaś co do samego Twojego stylu, to Ty wiesz, że ja stawiam Ci ołtarzyk, także nie będę się znowu od nowa nim zachwycać.
I w ogóle obyś szybko dodała coś na Wellisia, bo ja się tak strasznie stęskniłam.
Więc weny, czasu i cudownego weekendu ze skokami <3
Trzymaj się ;)
Nigdzie się nie ruszam, nie bój się :> Patrzę sobie na tego mojego Morgiego i myślę, że jeśli on pokonał tyle przeciwności to mi nie wolno się poddawać tylko dlatego, że czuję się zmęczona! :D
UsuńMaciek jest cudny, ale jak to ładnie stwierdził Kubuś - to tylko bomba z opóźnionym zapłonem :*
Mój styl pozostawia jeszcze wiele do życzenia i jak na razie na żaden ołtarzyk nie zasługuje :)
No i również życzę Ci cudownego weekendu ze skokami, zwłaszcza że będziesz tam na miejscu :) Jak już oderwiesz się od Kusego (pewnie nie masz zamiaru tego robić, wiem) to dmuchnij Maćkowi pod narty, ode mnie :*
Dopiero teraz:D
OdpowiedzUsuńNo tak, zapominam bloggera włączać.
Ale jak włączyłam to pierwszym moim krokiem było przylecenie tutaj.
Jak na skrzydłach.
Albo na nartach, żeby bardziej nastrojowo było, choć ja bym musiała być mocno nieświadoma, żeby usiąść na belce.
Ale już do rzeczy.
Jakie to było piekne.
Maciuś potrafi być kochany i romantyczny:O
Na serio potrafi!
Co prawda ja wiem, że to taki milszy fragment i zaraz wróci prawdziwe oblicze Pana Kotka, ale już pomińmy i się cieszmy:)
Bo jeżeli Maciuś potrafi to zawsze potrafi!
Mogłoby to się równie dobrze tyczyć LGP i PŚ...
Rany, oni są tak uroczo sobą zauroczeni.
Bo to jeszcze nie wielka, obsesyjna miłość, tylko takie właśnie piękne, powolne odkrywanie i poznawanie.
I muszę dodać, że Kubuś wygrał ten rozdział.
No proszę, Maciek i dilerzy?
To nie ten typ ludka, za bardzo mu zależy.
Już bardziej prawdopodobne by było to nazwanie kombinezonu Madzią<3
Ja już chcę ciąg dalszy.
Nie możesz tego cuda przerwać.
Ferie się zaczną i będzie Maciuś i Pieszczoszek i będzie cudownie.
I Słońce nam wyzdrowieje tym razem na dobre:)
Trzymaj się i dziękuję za taki pozytywny, cudowny odcinek:)
Weny :*
Jeejuu.. jaki MEGA rozdział! Maciek i Magda tacy słodcy są nooo<333 Mam nadzieję, że wszystko u nich będzie dobrze, że nic się nie zepsuje :-)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn! ^^
PS. http://another-story-about-ski-jumping.blogspot.com/p/sowem-wstepu.html - ZAPRASZAM DO MNIE! :D
Pzdr :3
co ty gadasz???!!! Całkowicie spełniłaś moje oczekiwania ;D
OdpowiedzUsuńByli niezdecydowani, zakochani Maciek i Magda, był rozbrajający Kuba, a nawet Kamil ;)
Zacznę od Kuby - on tutaj jest świetny, serio dlaczego o dziewczynie pomyślał jako o ostatniej? :D Myśli że jego braciszek aż taki upośledzony? :D
a Magda taka zaaferowana że kuzynce łatwo dała się podejść! No jak to tak można ;P I Ta ich miłość "nie z komedii romantycznej" mnie rozczula, serio. Oni są taką parą, bo można ich już tak nazwać nie?, że chciałoby się mieć koło siebie kogoś takiego ;)
Buziaki!
Kochana jest na prawdę fantastyczna !
OdpowiedzUsuńSuper piszesz :-)
Historia Madzi i Kotka suuuperowa !
No i weszłam na twoją "stronkę" wchodzę se w >>JEST<<
a to co napisane pod tym blogiem mnie rozwaliło !
"(...)Maciek wolałby żebyście poszły w cholerę..."
KOCHAM CIĘ ZA TO POPROSTU !!! <333 Takie to świetne ! :D
Pozdrawiam
A jeśli chcesz zobaczyć co naprawdę sięga dna to zapraszam do mnie :
http://mijamyyyyysie.blogspot.com/
I ja mam coś powiedzieć, tak? I to coś w miarę mądrego i sensownego?
OdpowiedzUsuńNasuwa mi się tylko jedno słowo: geniusz.
Absolutny geniusz. Tym blogiem trafiasz ostatecznie na moją krótką listę ulubionych blogerek.
Twoi bohaterowie są tacy prawdziwi.
Cudowne opisytak przeżyć jak i sytuacji.
Naturalne, ale niebanalne dialogi.
Tak, coś pięknego po prostu.