ROZDZIAŁ JEDENASTY

Czy to co czuję to miłość? Taka, której szukałam?

Zakochała się?
Nie potrafiła odnaleźć w swojej głowie właściwej odpowiedzi na to pytanie. Nigdy nie miała do czynienia z prawdziwą i bezinteresowną przyjaźnią, ale mimo tego faktu, potrafiła określić, iż ominęła granice wyznaczające przyjacielskie stosunki, a jej uczucia zmierzały w zupełnie innym kierunku.
Ale czy to była miłość?
Jedynym jej doświadczeniem w sprawach sercowych były nietrwałe zauroczenia, westchnienia do rówieśników, których mijała na szkolnym korytarzu, a którzy wydawali jej się tak nieosiągalni...
A teraz?
Miała wrażenie, że świat kręcił się szybciej niż zwykle, po to by zatrzymać się na moment gdy ich spojrzenia łączyły się ze sobą, gdy uśmiechali się do siebie i ukradkiem chwytali się za dłonie kiedy nikt na nich nie patrzył. Nie było głupich miłosnych wyznań, jakie zwykle ukazywane są w filmach, ale ona nie chciała filmowej przygody. Chciała po prostu mieć przy sobie kogoś kto byłby dla niej wsparciem. Czy Maciek był taką osobą? Na to pytanie również nie znała jeszcze odpowiedzi, aczkolwiek wiedziała, że nie był jej obojętny, a i ona nie była dla niego osobą bez najmniejszego znaczenia. Czuła to. Każda chwila w jego towarzystwie, była dla niej jak oderwanie od rzeczywistości. Jakby znalazła się gdzieś poza czasem, choć ten nieprzerwanie płynął.
A za chwilę znów mieli się spotkać, a ją ogarniało pragnienie by w jego oczach być coraz lepszą i piękniejszą, choć wcześniej uważała takie zachowanie za nieco powierzchowne. Teraz zaczynała rozumieć, że to coś silniejszego od niej samej i wcale nie wynika z jej płytkiego usposobienia.
Wszystkie jej przemyślenia i próby odnalezienia odpowiedzi na rodzące się w jej głowie pytania, przerwała Judyta. Wparowała znienacka do pokoju, burząc w nim tą spokojną aurę, sprzyjającą refleksjom i poszukiwaniem odpowiedniego ułożenia swoich włosów.
-No proszę – uradowała się widząc Magdę strojącą się przy lustrze. - Czyżby to miało jakiś związek z kimś kogo nazwisko oznacza w naszym języku potulne zwierzątko?
-Czy ja wiem, czy koty są takie potulne... - westchnęła Magda, odwracając się w stronę kuzynki.
-Ha! - krzyknęła triumfalnie Judyta. - Tu cię mam! Nie powiedziałam, że chodzi o kota!
Magda zawahała się przez sekundę. Było jej głupio, że dała się tak łatwo złapać na gorącym uczynku, ale szybko podjęła próbę wybrnięcia z tej sytuacji.
-Naprawdę trudno było się domyślić – zaśmiała się, chowając zarumienione policzki za gęstymi włosami.
Taka reakcja sprawiła tylko, iż uśmiech Judyty znacznie się poszerzył. Zdecydowanie nie wróżyła kuzynce kariery aktorki. Miała nadzieję, iż ta nie zamierza podążać w takim kierunku, bo wtedy musiałaby jej to brutalnie uświadomić, po raz kolejny stawiając siebie w złym świetle.
-Komuś kto bez przerwy o nim myśli... - nie dane było jej dokończyć swojej opinii, gdyż nagle poczuła na swojej twarzy poduszkę, która pojawiła się jakby z niebytu.
-Nie masz nic lepszego do roboty? - spytała Magda z ustami wygiętymi w ironicznym uśmiechu.

Kuba próbował ignorować wyśmienity humor Maćka, tłumacząc sobie, że to tylko jednorazowy incydent, choć trwało to już od dłuższego czasu. Tego dnia jednak jego ciekawość sięgnęła zenitu, dlatego postanowił nie opuszczać brata na krok, mając nadzieję iż ten w końcu pęknie i zdradzi mu swój sekret, zaspokajając tym samym jego zainteresowanie.
-Co jak co, ale bratu mógłbyś powiedzieć co wprawia cię w tak dobry nastrój!
-Daj mi święty spokój, Kuba! - fuknął Maciek, gdy brat wszedł za nim nawet do łazienki.
-Święty spokój kosztuje! - na twarz starszego z Kotów wkradł się złośliwy uśmieszek, co Maciek skwitował kpiącym spojrzeniem. -No powiedz – nalegał Kuba. - Może też z tego skorzystam!
-Lepiej nie – powiedział natychmiastowo Maciek. - Nawet nie chcę sobie wyobrażać co by się stało, gdybyś nagle miał w sobie jeszcze więcej energii i optymizmu. – potrząsnął gwałtownie głową, gdy w jego głowie pojawiła się wizja jeszcze weselszego i bardziej denerwującego Kuby. - I nie mów o niej jak o rzeczy!
-O niej? - uniósł brwi i oparł się o framugę łazienkowych drzwi, pokazując bratu, że jest zaciekawiony dalszym ciągiem jego wypowiedzi.
W międzyczasie w jego głowie pojawiły się rozmaite interpretacje tego krótkiego zaimka.
Pewnie jakaś dilerka – przeszło mu przez myśl. Pamiętał te wszystkie lekcje o narkotykach w czasach szkolnych. W pamięć zapadły mu szczególnie historie o ludziach, którzy sięgali po nie żeby urozmaicić sobie życie, bo w niczym innym nie znalazły oparcia. Szybko odrzucił od siebie te przemyślenia, bo znał Maćka najlepiej i wiedział, że jego ambicja nie pozwoliłaby mu na sięganie po to świństwo.
Druga myśl – jakiś nowy kombinezon, któremu dał imię dziewczyny. Co prawda, nie miał pewności czy Maciek ma w zwyczaju dawać imiona swoim strojom, ale znając jego ogromną słabość do tychże – wszystko było możliwe.
Najbardziej racjonalnym wytłumaczeniem była jakaś dziewczyna z krwi i kości, nieuwikłana w żadne czarne interesy. Tylko czy na świecie był ktoś kto byłby w stanie wytrzymać z takim gburem jak jego brat?
-Ma na imię Magda – westchnął, a w jego oczach pojawiło się lekkie zmieszanie. - A teraz wynocha mi stąd! - fuknął, wypychając Kubę za drzwi, a następnie z impetem je za sobą zamknął. Trzask rozniósł się echem po całym domu, ale na Kubie nie zrobiło to żadnego wrażenia, bo jego myśli zaprzątała owa Magda.
Biedna dziewczyna.
Jego brat ostatnio mocno się zmienił, ale Kuba wiedział, że jego dawne nawyki, które skrywał gdzieś głęboko w sobie, wkrótce znów mogą się uzewnętrznić.
Maciek był jak bomba z opóźnionym zapłonem.

Kilka godzin później Madzia czekała na Maćka przy hali, w której skoczkowie odbywali trening. Co rusz zerkała na zegarek, niecierpliwie wyczekując jego zakończenia, a kiedy wskazał upragnioną godzinę poczuła jak ogarnia ją podekscytowanie.
Spojrzała w szybę jednego z samochodów, przy którym stała. Chciała się upewnić, że jej włosy wciąż wyglądają znośnie dla oczu, kiedy nagle usłyszała za sobą głos, jakby znajomy, ale jednak do głowy nie przychodziła jej żadna osoba, której mogłaby go przypisać.
-Pięknie wyglądasz.
Odwróciła się szybko, a przerażenie, które ją ogarnęło szybko przerodziło się w ulgę.
-Ach, to ty – powiedziała widząc przed sobą, rozpromienioną twarz Kamila. - Cześć.
-Powalisz go na kolana, zobaczysz – uśmiechnął się zachęcająco, a na twarz Magdy po raz kolejny wkradły się rumieńce.
-Niby kogo? - spytała, próbując ukryć uśmiech, który mimowolnie pojawił się na jej twarzy.
-Jak to kogo? - zaśmiał się Stoch. - Tajemnicą poliszynela jest, że ty i Maciek dość często się spotykacie!
Jej policzki momentalnie poczerwieniały jeszcze mocniej. Słowa Kamila odebrały jej zdolność mówienia.
-Tak, my już wiemy. - poklepał ją lekko po ramieniu. - Radziłbym ci, żebyś gdzieś sobie usiadła, bo Maciek też pracuje nad swoim wyglądem i kiedy wychodziłem, nic nie wskazywało na to, żeby miał się tu szybko zjawić.
Stoch zniknął za drzwiami swojego samochodu, machnąwszy jej jeszcze na pożegnanie, a ona postanowiła schować się w cieniu jednego z drzew stojących przy budynku. Mimo że w ostatnich tygodniach wiele zmieniło się w jej charakterze, jedno pozostawało niezmienne – wciąż nie zależało jej na byciu w centrum uwagi, wręcz unikała tego jak ognia. Niezaprzeczalnie wystawiłaby się na to pozwalając sobie na emocjonalne przywitanie z Maćkiem na oczach jego kolegów.
Z budynku co jakiś czas wychodzili młodzi sportowcy, ale tak jak wspomniał Kamil – Maćka długo nie było wśród nich widać. Dostrzegła go po minięciu kilku dłuższych chwil, w towarzystwie Piotrka, będącego jak zwykle w świetnym humorze, roznoszącego wokół siebie optymizm. W przeciwieństwie do Maćka, który nerwowo zaciskał usta, czekając aż przyjaciel odejdzie w swoją stronę, pozwalając Magdzie wyjść z ukrycia.
Kiedy Żyła machnął zrezygnowany ręką na brak zainteresowania ze strony Maćka, Magda wyłoniła się zza drzewa i przylgnęła do Kota, który aż podskoczył lekko, wystraszony jej nagłym pojawieniem się.
-Tylko go nie wymęcz za bardzo.
Natychmiastowo od siebie odskoczyli i dostrzegli trenera, który uśmiechnął się do nich pobłażliwie i odszedł bez dalszych komentarzy.
-Mogłeś mi powiedzieć, że on jeszcze tam jest – mruknęła, gdy Kruczek znalazł się w bezpiecznej odległości.
Maciek roześmiał się głośno, widząc przerażenie na twarzy Magdy, po czym objął ją ramieniem, nie przejmując się faktem, że ktoś może ich zobaczyć.

Maciek lubił wylewnie poskarżyć się Madzi na upierdliwych kolegów i nadpobudliwego brata. Często zastanawiał się na głos, który kombinezon wybrać na pierwsze zawody, sezonu letniego, tak jakby Magda była ekspertem w tych sprawach. Czasami przez myśl przechodziło jej, jak bardzo irytuje ją ten słowotok. Myślała sobie, że też chciałaby coś powiedzieć, a Kot jej to uniemożliwia. Kiedy jednak chłopak milkł, jakby wczytawszy się w jej myśli, zapadała cisza, bo Magda najzwyczajniej w świecie, nie wiedziała co ma mówić. Choć panujące między nimi milczenie już dawno straciło miano krępującego i paradoksalnie było przyjemnym uzupełnieniem ich spotkań, to jednak miała wrażenie, że mimo wszystko powinna się odezwać.
Przez dłuższą chwilę ciszę między nimi mąciły jedynie odgłosy stawianych przez nich kroków, ale w głowie Magdy pojawiło się pewne pytanie, które chciałaby Maćkowi zadać.
Stanęła w miejscu, a chłopak poszedł w jej ślady, posyłając jej pytające spojrzenie.
-Powiedz mi – odezwała się, a kaskady jej włosów opadły na jej twarz, przysłaniając ją delikatnie – dlaczego to wszystko robisz?
-Co takiego? - spytał odgarniając kosmyki z jej twarzy.
Kąciki ust Magdy powędrowały lekko w górę pod wpływem jego dotyku. Spojrzała gdzieś w bok jakby tam istniała odpowiedź na postawione przez Maćka pytanie.
-To wszystko – odparła, natychmiastowo śmiejąc się z tego niezbyt trafnego wyjaśnienia. - Wiesz – podniosła wzrok by móc na niego spojrzeć – jesteś tu teraz ze mną, od jakiegoś czasu spędzasz ze mną każdą swoją wolną chwilę – przygryzła nerwowo wargę, nie wiedząc co tak właściwie chciałaby od niego usłyszeć. - Przecież jeszcze nie tak dawno za mną nie przepadałeś, najdelikatniej mówiąc.
Maciek westchnął głęboko z bezradności, choć często sam zadawał sobie takie pytania w myślach. Problem tkwił w tym, że jeszcze nie znalazł na nie konkretnych odpowiedzi.
-Nie wiem – powiedział mimo chwili namysłu. - A czemu mi na to pozwalasz? - dodał, uśmiechając się nieco złośliwie, widząc że tym razem to on wprowadził Magdę w zakłopotanie.
Dziewczyna roześmiała się dość głośno, co było tylko nerwowym odruchem
Co miała mu odpowiedzieć? To było dla niej coś zupełnie nowego. Coś co grzało ją delikatnie od środka, jak ogniste płomyczki, które tliły się pod jej skórą. Jak wytłumaczyć mu to jak się przy nim czuła? Że zapominała o swoich rozterkach, które dręczyły ją jeszcze niedawno, że w końcu poczuła, że żyje, a nie tylko tylko jest.
Mimo że Maciej nie nalegał na szybką odpowiedź i dał jej czas na ułożenie słów w sensowny ciąg, powtórzyła tylko to co chwilę wcześniej usłyszała z jego ust:
-Nie wiem.

___________________
No. Nareszcie udała mi się sztuka napisania tego tam wyżej. Chociaż zdaję sobie sprawę, że tym rozdziałem chyba nie sięgnęłam nawet dna Waszych oczekiwań... Nie mam głowy by tu jeszcze coś poprawiać, to groziłoby już totalną porażką.
Mam już dość tej historii, ale do końca już bliżej niż dalej, więc nie będę się tu bawić w robienie sobie przerwy, chociaż miałam taki plan. Już nawet napisałam dla Was przemówienie. Ale jestem i na razie się stąd nie ruszam :)
Na Wellim miałam nadzieję dodać coś między konkursami w Polsce, ale może być z tym kiepsko. Chociaż Śląsk zaczyna ferie, więc będę mogła sobie szaleć z pisaniem i może jednak się uda.


Trzymam za Ciebie kciuki, Słońce :*

7 komentarzy:

  1. Już ja Ci dam robienie sobie przerwy i ruszanie się stąd.
    Uważaj sobie.
    No.
    A teraz, po tym pełnym grozy wstępie, mogę przejść do rozdziału.
    Ty mówisz, że sięgnęłaś dna naszych oczekiwań, taa? Cóż, nie wiem jakie były oczekiwania Twoich innych czytelników, ale co do moich oczekiwań to przebiłaś się przez dno i zeszłaś do rekordowej depresji.
    Dobra, mniejsza, nie jestem najlepsza z geografii, ale co chce powiedzieć, że to był kolejny genialny rozdział i nawet nie wiesz jak ja strasznie kocham tą historię.
    I kurczę, Maciuś jest cudny. Bo wciąż ma setki wad, ale się stara, dla niej. Bo chce być lepszym człowiekiem. Dla niej.
    I Madzia też się stara. Dla niego.
    A Judyta, Kuba i polska kadra to takie cudowne tło, które sprawia, że jeszcze bardziej kocham tą historię.
    Zaś co do samego Twojego stylu, to Ty wiesz, że ja stawiam Ci ołtarzyk, także nie będę się znowu od nowa nim zachwycać.
    I w ogóle obyś szybko dodała coś na Wellisia, bo ja się tak strasznie stęskniłam.
    Więc weny, czasu i cudownego weekendu ze skokami <3
    Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie się nie ruszam, nie bój się :> Patrzę sobie na tego mojego Morgiego i myślę, że jeśli on pokonał tyle przeciwności to mi nie wolno się poddawać tylko dlatego, że czuję się zmęczona! :D
      Maciek jest cudny, ale jak to ładnie stwierdził Kubuś - to tylko bomba z opóźnionym zapłonem :*
      Mój styl pozostawia jeszcze wiele do życzenia i jak na razie na żaden ołtarzyk nie zasługuje :)
      No i również życzę Ci cudownego weekendu ze skokami, zwłaszcza że będziesz tam na miejscu :) Jak już oderwiesz się od Kusego (pewnie nie masz zamiaru tego robić, wiem) to dmuchnij Maćkowi pod narty, ode mnie :*

      Usuń
  2. Dopiero teraz:D
    No tak, zapominam bloggera włączać.
    Ale jak włączyłam to pierwszym moim krokiem było przylecenie tutaj.
    Jak na skrzydłach.
    Albo na nartach, żeby bardziej nastrojowo było, choć ja bym musiała być mocno nieświadoma, żeby usiąść na belce.
    Ale już do rzeczy.
    Jakie to było piekne.
    Maciuś potrafi być kochany i romantyczny:O
    Na serio potrafi!
    Co prawda ja wiem, że to taki milszy fragment i zaraz wróci prawdziwe oblicze Pana Kotka, ale już pomińmy i się cieszmy:)
    Bo jeżeli Maciuś potrafi to zawsze potrafi!
    Mogłoby to się równie dobrze tyczyć LGP i PŚ...
    Rany, oni są tak uroczo sobą zauroczeni.
    Bo to jeszcze nie wielka, obsesyjna miłość, tylko takie właśnie piękne, powolne odkrywanie i poznawanie.
    I muszę dodać, że Kubuś wygrał ten rozdział.
    No proszę, Maciek i dilerzy?
    To nie ten typ ludka, za bardzo mu zależy.
    Już bardziej prawdopodobne by było to nazwanie kombinezonu Madzią<3

    Ja już chcę ciąg dalszy.
    Nie możesz tego cuda przerwać.
    Ferie się zaczną i będzie Maciuś i Pieszczoszek i będzie cudownie.
    I Słońce nam wyzdrowieje tym razem na dobre:)
    Trzymaj się i dziękuję za taki pozytywny, cudowny odcinek:)
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeejuu.. jaki MEGA rozdział! Maciek i Magda tacy słodcy są nooo<333 Mam nadzieję, że wszystko u nich będzie dobrze, że nic się nie zepsuje :-)
    Czekam na nn! ^^
    PS. http://another-story-about-ski-jumping.blogspot.com/p/sowem-wstepu.html - ZAPRASZAM DO MNIE! :D

    Pzdr :3

    OdpowiedzUsuń
  4. co ty gadasz???!!! Całkowicie spełniłaś moje oczekiwania ;D
    Byli niezdecydowani, zakochani Maciek i Magda, był rozbrajający Kuba, a nawet Kamil ;)
    Zacznę od Kuby - on tutaj jest świetny, serio dlaczego o dziewczynie pomyślał jako o ostatniej? :D Myśli że jego braciszek aż taki upośledzony? :D
    a Magda taka zaaferowana że kuzynce łatwo dała się podejść! No jak to tak można ;P I Ta ich miłość "nie z komedii romantycznej" mnie rozczula, serio. Oni są taką parą, bo można ich już tak nazwać nie?, że chciałoby się mieć koło siebie kogoś takiego ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana jest na prawdę fantastyczna !
    Super piszesz :-)
    Historia Madzi i Kotka suuuperowa !
    No i weszłam na twoją "stronkę" wchodzę se w >>JEST<<
    a to co napisane pod tym blogiem mnie rozwaliło !
    "(...)Maciek wolałby żebyście poszły w cholerę..."
    KOCHAM CIĘ ZA TO POPROSTU !!! <333 Takie to świetne ! :D
    Pozdrawiam

    A jeśli chcesz zobaczyć co naprawdę sięga dna to zapraszam do mnie :
    http://mijamyyyyysie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja mam coś powiedzieć, tak? I to coś w miarę mądrego i sensownego?
    Nasuwa mi się tylko jedno słowo: geniusz.
    Absolutny geniusz. Tym blogiem trafiasz ostatecznie na moją krótką listę ulubionych blogerek.
    Twoi bohaterowie są tacy prawdziwi.
    Cudowne opisytak przeżyć jak i sytuacji.
    Naturalne, ale niebanalne dialogi.
    Tak, coś pięknego po prostu.

    OdpowiedzUsuń