ROZDZIAŁ TRZECI

Gdzie się łączą dwa spojrzenia


 Czarne volvo państwa Koślów zatrzymuje się na podjeździe przy należącym do nich domu. Posiadłość prawie w całości zbudowana jest z drewna, ale zawiera kamienną podmurówkę. Wąski chodniczek wysypany drobnym żwirkiem, ciągnie się od podjazdu aż do schodów, u szczytu których znajduje się niewielki, zadaszony taras.
Magda wychodzi z ciepłego samochodu na zimne powietrze z ulgą stwierdzając, że deszcz przestał padać. Wyciąga z bagażnika swoją brązową walizkę i zmierza za Judytą w stronę schodów.
-No nareszcie! - woła ciocia Basia, która nagle pojawia się na tarasie.
Judyta zwinnie pokonuje sześć schodków, dzielących ją od drzwi, natomiast Magda z trudem wciąga po nich swoją walizkę. Dopiero wujek Paweł, który wychodzi na zewnątrz tuż za swoją żoną, fatyguje się aby jej pomóc.
Pani Kośla całuje Magdę w oba policzki, czego ta nigdy nie lubiła, jednak nie ma siły aby protestować.
-Podróż męcząca? - pyta wujek otwierając drzwi wejściowe.
-Polskie pociągi – komentuje krótko Magda. - Nie mogło być inaczej.
-Zaraz pokażemy ci twój pokój – oznajmia ciocia, jednak Magda wie, że to jeszcze nie oznacza odpoczynku.
-Zabieram ją ze sobą! - oznajmia Judyta. - Potem pokażemy jej pokój, bo już jesteśmy spóźnione.
-To chyba nie jest najlepszy pomysł... - wtrąca się Paweł. - Magda miała długą podróż, może wolałaby odpocząć?
W oczach Magdy pojawia się na chwilę iskierka nadziei. Naprawdę wolałaby się położyć do łóżka i wstać rano. Wie jednak, że ani Judyta, ani ciocia nie pozwolą jej skorzystać z tej propozycji. Nie dlatego, że tak bardzo zależy im na poprawieniu Magdzie samopoczucia, a dlatego, iż bardzo chcą pochwalić się swoimi znajomościami. Magda, mimo iż dawno się z nimi nie widziała, jest przyzwyczajona, iż obie żeńskie przedstawicielki rodziny Koślów lubią się przechwalać.
Nie dyskutując dłużej, Magda schodzi za kuzynką ze schodów, mając nadzieję, że to spotkanie nie będzie trwało za długo.

Znów dręczy go to okropne uczucie.
Jakby był niepasującym elementem układanki, który przez pomyłkę trafił w nieodpowiednie miejsce. Słucha tych wszystkich rozmów, bezsensownych przerywników w postaci żartów Piotrka i zastanawia się dlaczego zgodził się tu przyjść.
Nie chce się do tego przed sobą przyznać, ale jakaś cząstka w jego głowie naprawdę jest ciekawa kim jest ta dziewczyna, o której bezustannie mówi mu Piotrek. Szybko pozbywa się takich myśli, jednak bezskutecznie, bo za każdym razem wracają.
Serce niemal wyskakuje mu przez gardło, gdy słyszy dzwoneczek, oznajmiający o tym, iż ktoś wszedł do lokalu. Szybko tłumaczy się sam przed sobą, że po prostu się przestraszył i dyskretnie zerka w stronę drzwi.
Nie pomylił się.
Pierwsza wchodzi Judyta, nieco zirytowana, jednak na widok znajomych na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Jej kuzynka kroczy tuż za nią i już od pierwszego wejrzenia, Maciek wie, że miał rację. Dziewczyna krocząca nieśmiało za Judytą jest do niej bardzo podobna. Mają nawet te same, niebieskie oczy i bez wątpienia ich charaktery również są podobne. Jedyny element zachowania dziewczyny, który nie pasuje do Judyty to ta nieśmiałość w jej kroku, ale jest tutaj po raz pierwszy, więc złe cechy charakteru na pewno dopiero się ujawnią.
-Poznajcie Magdę – mówi Judyta z nutką niechęci w głosie, po czym zwraca się do swojej kuzynki. - Nie będę ci przedstawiać każdego po kolei, jak będą chcieli to sami ci się przedstawią.
W pierwszym momencie, Maćkowi robi się żal Magdy, bo kuzynka nie potraktowała jej zbyt dobrze. Ma ochotę sam się jej przedstawić, tak jak poleciła to Judyta. Szybko jednak zmienia zdanie. Co go obchodzi jakaś tam dziewczyna? Koniec końców, nawet jej nie macha, kiedy robią to jego koledzy i ich partnerki.
A potem się zaczyna.
Jak w jakimś amerykańskim filmie. Żeńska część towarzystwa rzuca się na nowo poznaną dziewczynę z typowym dla siebie słowotokiem. Spanikowana Magda, każdej odpowiada uśmiechem, nie wiedząc, na którą z nich spojrzeć, której odpowiedzieć. O ile w ogóle rozróżnia kierowane do niej słowa.
Cisza zapada dopiero, kiedy Piotrek, chcąc dołączyć się do zawziętej dyskusji, niechcący przewraca kufel z piwem, które rozlewa się na Maćkową bluzę.
-Sorry, stary – mówi Piotrek niby przepraszającym tonem, śmiejąc się w charakterystyczny dla siebie sposób, po czym dopada, biedną Magdę, która ledwo co zdążyła złożyć zamówienie.
Maciek westchnąwszy z niezadowoleniem, przeklina pod nosem, wstaje z miejsca i na chwilę opuszcza znajomych, aby sprawdzić czy jego bluzę da się w jakiś sposób uratować.

Nie powinna była się zgadzać na to wyjście. Powinna zostać z ciotką i wujkiem w domu, odpoczywać. Dlaczego nigdy nie potrafi postawić na swoim? Z każdej strony atakują ją ciekawskie spojrzenia, które tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że nie powinna tu być. Deszcz już nie pada. Skoro nie dane jej jest odpocząć to powinna iść na spacer po górskich szlakach, dla których zgodziła się tu przyjechać. Nastawiła się na zwiedzanie, nie na przesiadywanie w knajpach ze znanymi przyjaciółmi Judyty. To jej znajomi, nie Magdy.
Od jakiegoś czasu wpatruje się w szklankę wypełnioną sokiem pomarańczowym, słuchając Piotrka, który właśnie obok niej usiadł i co jakiś czas odpowiada na jego pytania.
-Przestań się tak gapić w tą szklankę – upomina ją siedzący naprzeciwko Dawid. Magda aż się wzdryga, zaskoczona jego nagłym wtrąceniem się w monolog Piotrka. Kubacki śmieje się cicho z jej reakcji po czym dodaje – Rozumiem. Szklanka wydaje ci się bardziej interesująca niż to co ma do powiedzenia Piotr.
-Jak masz do powiedzenia coś mądrzejszego to zapraszam do dyskusji.
Magda uśmiecha się pod nosem, upijając w końcu łyk soku pomarańczowego. Robi to tak ostrożnie, jakby dopiero poznawała ten smak, po czym równie delikatnie odkłada szklankę na swoje poprzednie miejsce,
W tym samym momencie zamykają się drzwi łazienki, a ona ponownie widzi chłopaka, którego Piotrek opisał jej jako „wiecznie marudzącego Maćka”. Chłopaka, który wyraźnie jest do niej negatywnie nastawiony.
Dziewczyna przygląda się dyskretnie jak chłopak zajmuje swoje miejsce, a kiedy udaje mu się przepchać i usadowić na metalowym krzesełku, on również podnosi głowę.
I wtedy ich spojrzenia się spotykają.

Magda nie dostrzega w jego oczach, nawet nutki tej wrogości, którą zdawał się ją obdarzać od pierwszej chwili. Czekoladowe oczy chłopaka wydają jej się życzliwe, zupełnie jakby w ciągu tych kilku minut, zmieniło się jego nastawienie.
A Maciek dostrzega teraz różnice. Oczy Magdy zupełnie różnią się od oczu Judyty. Kolor jest taki sam, jednak w jej oczach czai się jakiś smutek i niepewność. Być może ta sama niepewność, która od jakiegoś czasu męczy również jego. Poczucie, iż nie pasuje do tego miejsca, że trafiła tutaj przez przypadek lub po prostu z przymusu, ze strony kuzynki.
Trwa to krótką chwilę. Przelotne spojrzenie, a jednak oboje mają wrażenie jakby na ten jeden, krótki moment czas się zatrzymał.
Maciek jednak szybko powraca do dawnego siebie. Zachęta w jego oczach znika, ponownie ustępując niechęci, którą obdarzył tą dziewczynę jeszcze zanim zdążył ją poznać.
A Magda?
Ona jest do takiej ludzkiej niechęci przyzwyczajona. Maciek jest tylko kolejną osobą, która skreśliła ją jeszcze przed pierwszą rozmową. Jedna taka osoba więcej, nie powinna jej już robić żadnej różnicy, zwłaszcza, że inni zgromadzeni tutaj znajomi Judyty chyba ją polubili.
A jednak.
Dopada ją dziwne uczucie rozczarowania. Zupełnie różniącego się od rozczarowań, które przeżywała wcześniej.
______
Przepraszam :( Ten rozdział miał być lepszy, ale nie wyszło. Na czwarty kompletnie nie mam pomysłu, dlatego nie wiem kiedy się on pojawi. Podczas mojej nieobecności nie zamierzam nic pisać. Muszę trochę odsapnąć, może blokada, która jest teraz w mojej głowie trochę ustąpi i  napiszę ten czwarty rozdział.
Się kurczę cieszyłam, że zdążę zobaczyć chociaż jedne zawody LGP przed wyjazdem, a to był konkurs mieszany :( NIENAWIDZĘ KONKURSÓW MIESZANYCH.

6 komentarzy:

  1. W końcu rozpoczęło się LGP. Doczekałam się :p Rozdział świetny! Nie podoba mi się charakter Judyty. Widać, że świetnie pasuje do swojej matki. Tylko Paweł okazuje trochę ludzkości. No niestety Maciek bez rozmowy ocenił Magdę. Myślałam, że po tym jednym spojrzeniu coś się zmieni. Niestety :( No ale to tylko kwestia czasu. Bynajmniej mam taką nadzieję. Miłego wyjazdu życzę. Pozdrawiam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze jest, serio. Kto się czubi ten się lubi, tak? Więc będzie ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodałam ten blog do obserwowanych. Na co oczywiście szanowny blogger postanowił go stamtąd wyrzucić i z tego tyułu dopiero dziś zauwazyłam, że dodałaś już dwa kolejne rozdziały. Kajam się i już po nadrobieniu ich, komentuję.
    Wciągnęłam się naprawdę. Pochłonęłam te dwa rozdziały i ogarnęło mnie rozczarowanie,że jednak nie miałam większych zaległości :( twój styl pisania jest świetny, tak że czyta się błyskawicznie i chce się więcej! uwielbiam takie historie, dwie zagubione dusze, odnajdując się wsród tłumu, na początku niechęć, ale z czasem coraz większa zażyłośc i w końcu miłość ... *_* ah, jestem romantyczką i to niepoprawną, więc to opowiadanie urzekło mnie całkowicie ;)
    czekam niecierpliwie na kontynuację i mam nadzieję, że tym razem blogger mnie uprzedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ej, nie żebym narzekała, ale kiedy kolejny? bo stęskniłam się za tym dwojgiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nad nim pracuję i jakoś nic nie umiem wymęczyć :p Myślami jeszcze jestem nad morzem :)))

      Usuń
    2. w takim razie weny życzę :D

      Usuń