Gdzie się łączą dwa spojrzenia
Czarne volvo państwa Koślów zatrzymuje się na podjeździe
przy należącym do nich domu. Posiadłość prawie w całości
zbudowana jest z drewna, ale zawiera kamienną podmurówkę.
Wąski chodniczek wysypany drobnym żwirkiem, ciągnie się od
podjazdu aż do schodów, u szczytu których znajduje się
niewielki, zadaszony taras.
Magda wychodzi z ciepłego samochodu na zimne powietrze z ulgą
stwierdzając, że deszcz przestał padać. Wyciąga z bagażnika
swoją brązową walizkę i zmierza za Judytą w stronę schodów.
-No nareszcie! - woła ciocia Basia, która nagle pojawia się
na tarasie.
Judyta zwinnie pokonuje sześć schodków, dzielących ją od
drzwi, natomiast Magda z trudem wciąga po nich swoją walizkę.
Dopiero wujek Paweł, który wychodzi na zewnątrz tuż za
swoją żoną, fatyguje się aby jej pomóc.
Pani Kośla całuje Magdę w oba policzki, czego ta nigdy nie lubiła,
jednak nie ma siły aby protestować.
-Podróż męcząca? - pyta wujek otwierając drzwi wejściowe.
-Polskie pociągi – komentuje krótko Magda. - Nie mogło być
inaczej.
-Zaraz pokażemy ci twój pokój – oznajmia ciocia,
jednak Magda wie, że to jeszcze nie oznacza odpoczynku.
-Zabieram ją ze sobą! - oznajmia Judyta. - Potem pokażemy jej
pokój, bo już jesteśmy spóźnione.
-To chyba nie jest najlepszy pomysł... - wtrąca się Paweł. -
Magda miała długą podróż, może wolałaby odpocząć?
W oczach Magdy pojawia się na chwilę iskierka nadziei. Naprawdę
wolałaby się położyć do łóżka i wstać rano. Wie
jednak, że ani Judyta, ani ciocia nie pozwolą jej skorzystać z tej
propozycji. Nie dlatego, że tak bardzo zależy im na poprawieniu
Magdzie samopoczucia, a dlatego, iż bardzo chcą pochwalić się
swoimi znajomościami. Magda, mimo iż dawno się z nimi nie
widziała, jest przyzwyczajona, iż obie żeńskie przedstawicielki
rodziny Koślów lubią się przechwalać.
Nie dyskutując dłużej, Magda schodzi za kuzynką ze schodów,
mając nadzieję, że to spotkanie nie będzie trwało za długo.
Znów dręczy go to okropne uczucie.
Jakby był niepasującym elementem układanki, który przez
pomyłkę trafił w nieodpowiednie miejsce. Słucha tych wszystkich
rozmów, bezsensownych przerywników w postaci żartów
Piotrka i zastanawia się dlaczego zgodził się tu przyjść.
Nie chce się do tego przed sobą przyznać, ale jakaś cząstka w
jego głowie naprawdę jest ciekawa kim jest ta dziewczyna, o której
bezustannie mówi mu Piotrek. Szybko pozbywa się takich myśli,
jednak bezskutecznie, bo za każdym razem wracają.
Serce niemal wyskakuje mu przez gardło, gdy słyszy dzwoneczek,
oznajmiający o tym, iż ktoś wszedł do lokalu. Szybko tłumaczy
się sam przed sobą, że po prostu się przestraszył i dyskretnie
zerka w stronę drzwi.
Nie pomylił się.
Pierwsza wchodzi Judyta, nieco zirytowana, jednak na widok znajomych
na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Jej kuzynka kroczy tuż
za nią i już od pierwszego wejrzenia, Maciek wie, że miał rację.
Dziewczyna krocząca nieśmiało za Judytą jest do niej bardzo
podobna. Mają nawet te same, niebieskie oczy i bez wątpienia ich
charaktery również są podobne. Jedyny element zachowania
dziewczyny, który nie pasuje do Judyty to ta nieśmiałość w
jej kroku, ale jest tutaj po raz pierwszy, więc złe cechy
charakteru na pewno dopiero się ujawnią.
-Poznajcie Magdę – mówi Judyta z nutką niechęci w głosie,
po czym zwraca się do swojej kuzynki. - Nie będę ci przedstawiać
każdego po kolei, jak będą chcieli to sami ci się przedstawią.
W pierwszym momencie, Maćkowi robi się żal Magdy, bo kuzynka nie
potraktowała jej zbyt dobrze. Ma ochotę sam się jej przedstawić,
tak jak poleciła to Judyta. Szybko jednak zmienia zdanie. Co go
obchodzi jakaś tam dziewczyna? Koniec końców, nawet jej nie
macha, kiedy robią to jego koledzy i ich partnerki.
A potem się zaczyna.
Jak w jakimś amerykańskim filmie. Żeńska część towarzystwa
rzuca się na nowo poznaną dziewczynę z typowym dla siebie
słowotokiem. Spanikowana Magda, każdej odpowiada uśmiechem, nie
wiedząc, na którą z nich spojrzeć, której
odpowiedzieć. O ile w ogóle rozróżnia kierowane do
niej słowa.
Cisza zapada dopiero, kiedy Piotrek, chcąc dołączyć się do
zawziętej dyskusji, niechcący przewraca kufel z piwem, które
rozlewa się na Maćkową bluzę.
-Sorry, stary – mówi Piotrek niby przepraszającym tonem,
śmiejąc się w charakterystyczny dla siebie sposób, po czym
dopada, biedną Magdę, która ledwo co zdążyła złożyć
zamówienie.
Maciek westchnąwszy z niezadowoleniem, przeklina pod nosem, wstaje z
miejsca i na chwilę opuszcza znajomych, aby sprawdzić czy jego
bluzę da się w jakiś sposób uratować.
Nie powinna była się zgadzać na to wyjście. Powinna zostać z
ciotką i wujkiem w domu, odpoczywać. Dlaczego nigdy nie potrafi
postawić na swoim? Z każdej strony atakują ją ciekawskie
spojrzenia, które tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że
nie powinna tu być. Deszcz już nie pada. Skoro nie dane jej jest
odpocząć to powinna iść na spacer po górskich szlakach,
dla których zgodziła się tu przyjechać. Nastawiła się na
zwiedzanie, nie na przesiadywanie w knajpach ze znanymi przyjaciółmi
Judyty. To jej znajomi, nie Magdy.
Od jakiegoś czasu wpatruje się w szklankę wypełnioną sokiem
pomarańczowym, słuchając Piotrka, który właśnie obok niej
usiadł i co jakiś czas odpowiada na jego pytania.
-Przestań się tak gapić w tą szklankę – upomina ją siedzący
naprzeciwko Dawid. Magda aż się wzdryga, zaskoczona jego nagłym
wtrąceniem się w monolog Piotrka. Kubacki śmieje się cicho z jej
reakcji po czym dodaje – Rozumiem. Szklanka wydaje ci się bardziej
interesująca niż to co ma do powiedzenia Piotr.
-Jak masz do powiedzenia coś mądrzejszego to zapraszam do dyskusji.
Magda uśmiecha się pod nosem, upijając w końcu łyk soku
pomarańczowego. Robi to tak ostrożnie, jakby dopiero poznawała ten
smak, po czym równie delikatnie odkłada szklankę na swoje
poprzednie miejsce,
W tym samym momencie zamykają się drzwi łazienki, a ona ponownie
widzi chłopaka, którego Piotrek opisał jej jako „wiecznie
marudzącego Maćka”. Chłopaka, który wyraźnie jest do
niej negatywnie nastawiony.
Dziewczyna przygląda się dyskretnie jak chłopak zajmuje swoje
miejsce, a kiedy udaje mu się przepchać i usadowić na metalowym
krzesełku, on również podnosi głowę.
I wtedy ich spojrzenia się spotykają.
Magda nie dostrzega w jego oczach, nawet nutki tej wrogości, którą
zdawał się ją obdarzać od pierwszej chwili. Czekoladowe oczy
chłopaka wydają jej się życzliwe, zupełnie jakby w ciągu tych
kilku minut, zmieniło się jego nastawienie.
A Maciek dostrzega teraz różnice. Oczy Magdy zupełnie różnią
się od oczu Judyty. Kolor jest taki sam, jednak w jej oczach czai
się jakiś smutek i niepewność. Być może ta sama niepewność,
która od jakiegoś czasu męczy również jego.
Poczucie, iż nie pasuje do tego miejsca, że trafiła tutaj przez
przypadek lub po prostu z przymusu, ze strony kuzynki.
Trwa to krótką chwilę. Przelotne spojrzenie, a jednak oboje
mają wrażenie jakby na ten jeden, krótki moment czas się
zatrzymał.
Maciek jednak szybko powraca do dawnego siebie. Zachęta w jego
oczach znika, ponownie ustępując niechęci, którą obdarzył
tą dziewczynę jeszcze zanim zdążył ją poznać.
A Magda?
Ona jest do takiej ludzkiej niechęci przyzwyczajona. Maciek jest
tylko kolejną osobą, która skreśliła ją jeszcze przed
pierwszą rozmową. Jedna taka osoba więcej, nie powinna jej już
robić żadnej różnicy, zwłaszcza, że inni zgromadzeni
tutaj znajomi Judyty chyba ją polubili.
A jednak.
Dopada ją dziwne uczucie rozczarowania. Zupełnie różniącego
się od rozczarowań, które przeżywała wcześniej.
______
Przepraszam :( Ten rozdział miał być lepszy, ale nie wyszło. Na czwarty kompletnie nie mam pomysłu, dlatego nie wiem kiedy się on pojawi. Podczas mojej nieobecności nie zamierzam nic pisać. Muszę trochę odsapnąć, może blokada, która jest teraz w mojej głowie trochę ustąpi i napiszę ten czwarty rozdział.
Się kurczę cieszyłam, że zdążę zobaczyć chociaż jedne zawody LGP przed wyjazdem, a to był konkurs mieszany :( NIENAWIDZĘ KONKURSÓW MIESZANYCH.
W końcu rozpoczęło się LGP. Doczekałam się :p Rozdział świetny! Nie podoba mi się charakter Judyty. Widać, że świetnie pasuje do swojej matki. Tylko Paweł okazuje trochę ludzkości. No niestety Maciek bez rozmowy ocenił Magdę. Myślałam, że po tym jednym spojrzeniu coś się zmieni. Niestety :( No ale to tylko kwestia czasu. Bynajmniej mam taką nadzieję. Miłego wyjazdu życzę. Pozdrawiam cieplutko ;*
OdpowiedzUsuńdobrze jest, serio. Kto się czubi ten się lubi, tak? Więc będzie ciekawie.
OdpowiedzUsuńDodałam ten blog do obserwowanych. Na co oczywiście szanowny blogger postanowił go stamtąd wyrzucić i z tego tyułu dopiero dziś zauwazyłam, że dodałaś już dwa kolejne rozdziały. Kajam się i już po nadrobieniu ich, komentuję.
OdpowiedzUsuńWciągnęłam się naprawdę. Pochłonęłam te dwa rozdziały i ogarnęło mnie rozczarowanie,że jednak nie miałam większych zaległości :( twój styl pisania jest świetny, tak że czyta się błyskawicznie i chce się więcej! uwielbiam takie historie, dwie zagubione dusze, odnajdując się wsród tłumu, na początku niechęć, ale z czasem coraz większa zażyłośc i w końcu miłość ... *_* ah, jestem romantyczką i to niepoprawną, więc to opowiadanie urzekło mnie całkowicie ;)
czekam niecierpliwie na kontynuację i mam nadzieję, że tym razem blogger mnie uprzedzi :)
ej, nie żebym narzekała, ale kiedy kolejny? bo stęskniłam się za tym dwojgiem :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie nad nim pracuję i jakoś nic nie umiem wymęczyć :p Myślami jeszcze jestem nad morzem :)))
Usuńw takim razie weny życzę :D
Usuń