PROLOG

Kiedy życie jest pasmem niepowodzeń



Czy ja jestem z góry skazana na porażkę? Czy naprawdę wszystko co robię, o co się staram musi kończyć się niepowodzeniem? Nie wiem jakim cudem udało mi się zdać maturę. Było to chyba jakimś pojedynczym aktem dobroczynności ze strony przebiegłego losu.
Poboczny obserwator, który przyglądałby się mojemu życiu, stwierdziłby, że żyję sobie jak pączek w maśle. Mam gdzie spać, mam co jeść i mam co ubrać. Krótko mówiąc: mam wszystko co pozornie jest do normalnego życia potrzebne. Pozornie, bo życie to nie tylko wykonywanie podstawowych czynności, jak spanie i jedzenie.
Aby normalnie żyć, trzeba dzielić się tym z innymi. Żyjemy na tyle, na ile istniejemy dla innych, a mi czasami wydaje się, że ludzie są do mnie wrogo nastawieni od pierwszego wzrokowego kontaktu, mimo iż nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Zupełnie jakbym na czole miała napisane, że nie warto mnie poznać.
Najgorsze jest jednak to przekonanie, że życie przelatuje mi między palcami, jak piasek. Jest zdane na pastwę tych wszystkich ludzi, którzy wcale nie chcą mi go ułatwić. Ludzi, którzy pozbawili mnie jakiejkolwiek wiary w siebie i nadziei na lepszą przyszłość. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ta bezsilność, świadomość, że nie potrafię nic z tym zrobić, że nie mam wystarczająco dużo odwagi by coś zmienić. By zacząć żyć, a nie tylko istnieć.

_______________________
Chyba nie powinnam dodawać tego teraz... to się może źle skończyć. Jakiś tam zarys tego opowiadania mam, ale jestem przerażona co z tego wyjdzie.  Trzymajcie kciuki, proszę, bo bez Was będzie mi trudno :)  Ocenę prologu pozostawiam Wam. Do następnego :* 

5 komentarzy:

  1. Prolog intrygujący. Na razie wiem tylko, że bohaterka jest po maturze i tak do końca nie jest szczęśliwa. Samotność - problem wielu ludzi. Ale gdzieś na świecie jest taka osoba, z którą kiedyś się zaprzyjaźnimy, a może ona już nas lubi? Każdy kiedyś znajdzie sobie swoją drugą połówkę. I osobę, z którą będzie mógł porozmawiać o wszystkim. Czekam na rozwój akcji. Pozdrawiam i życzę dużo wenki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. prolog świetny, już wiem, że ta historia mnie wciągnie :D no bo Maciek jako główny męski bohater jest wystarczająco zachęcajacy ^^ ale podoba mi się również nasza bohaterka, bo uwielbiam takie bohaterki - zagubione, lekko nieszczęśliwe, które szukają swego celu w życiu. I kurczę, nie mogę już doczekać się kontynuacji, nie mogę się doczekać aż się spotkają i ... :D no to już Twoja inwencja twórcza. Ja mogę tylko mieć nadzieję, że nie każesz nam zbyt długo czekać na kontynuację :)
    także więcej weny, mniej strachu, będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *klik* jesteś w zakładkach :)
    Prolog intryguje, no właśnie. Życie uciekające między palcami, no cóż, skąd ja to znam? Nieciekawe uczucie, w każdym bądź razie.
    I wiesz co? Pisz, pisz, bo mam przeczucie, że to opowiadanie będzie dobre, a moje przeczucia rzadko kiedy się mylą! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja Ci już powiedziałam, że będę i prolog tylko mnie w tym utwierdził!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się świetnie :) Będę tu często zaglądać :)
    http://estar-9-contigo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń